Przejdź do treści

Pozew z roku 2006; Sygn. II Cupr. 208/06 - Spółdzielnia Przy Metrze; Zbigniew Sarata wraz z sąsiadami walczą z nierzetelnym rozliczeniem budowy, bezzasadnie wysokimi czynszami i odzyskanie własności

Pomiń menu
Pomiń menu
Pomiń menu

Pozew z roku 2006; Sygn. II Cupr. 208/06

Pomiń menu


Powództwo z 2006 roku. Sygnatura II Cupr 208/06

Po zawarciu ugody w poprzednim procesie o czynsz spółdzielnia wytoczyła mi następny. Sprawę prowadziłem bez pomocy adwokata. Oczywiście była apelacja.

Materiały do pobrania:


Apelacja z 2008 roku. Sygnatura V Ca 291/09


Po przegranym procesie o czynsz oczywiście napisałem apelację. Adwokat podpowiedział mi, że część czynszu uległa przedawnieniu, bowiem dla płatności okresowych okres przedawnienia wynosi 3 lata.

Sąd zauważył, że pierwsza instancja nie dokonała obliczeń rzeczywiście ponoszonych przez spółdzielnię kosztów. Zalecił miedzy innymi sprawdzenie dlaczego za metr kwadratowy mojego garażu płacę kilkukrotnie wyższy czynsz, niż w przypadku budynku wielorodzinnego. Są przyznał mi rację także w kwestii pobierania opłat za nieogrzewane poddasze. Jako główny argument sąd okręgowy uznał brak wskazania faktów, które są uznał za udowodnione i tych, którym odmówił wiarygodności.

Ciąg dalszy jest tutaj.


Materiały do pobrania:
tekst apelacji [1MB]
odpowiedź powódki na apelacę [3 MB]

wyrok w procesie apelacyjnym [1 MB]




Powtórne rozpatrzenie z 2009 roku. Sygnatura II Cupr 817/09

Materiały dotyczą skierowanej po apelacji przez sąd okręgowy sprawy z 2006 roku do ponownego rozpatrzenia.


W tym procesie zanotowałem jeden sukces. Sąd przychylił się do mojego wniosku dowodowego i wystąpił do urzędu dzielnicy o materiały źródłowe do decyzji 245/D/00/MU gdzie określona została powierzchnia budynku S1 na osiedli Migdałowa I, w skład którego wchodzi mój segment. Ciąg dalszy jest tutaj.


Materiały do pobrania:



Powództwo z 2010 roku. Sygnatura II Cupr 87/10

Niezależnie od przekazanego do ponownego rozpoznania sprawy należności czynszowych za lata 2001-2006 spółdzielnia wystąpiła o nakaz zapłaty. Po złożeniu sprzeciwu sprawa została opatrzona numerem II Cupr 87/10.

Przed połączeniem dwóch spraw do wspólnego rozpatrzenia złożyłem dwa identyczne pisma o braku podstawy prawnej do  naliczania opłat czynszowych.

Materiały do pobrania:




Połączenie w 2012 roku. Sygnatura II C 7/12


Na początku 2012 roku sprawy II Cupr. 817/09 oraz II Cupr. 87/10 zostały połączone do wspólnego rozstrzygania i uzyskały numer II C 7/12.

Również w pierwszej połowie 2012 roku nadeszły materiały źródłowe do decyzji 245/D/00/MU, w których zostały podane przez inspektora nadzoru ze strony spółdzielni powierzchnie użytkowe mieszkań (PUM) w segmentach. Została też sporządzona opinia uzupełniająca, która obejmowała lata 2006-2009.

Odbyło się parę rozpraw i w końcu 2012 roku sąd wydał dziwny wyrok. Spraw połączonych nie rozdzielił. Wydał wyrok w pierwszej sprawie, drugą pozostawił do dalszego procesowania. Pisałem zażalenia
bezskutecznie. Akta pojechały do sądu okręgowego. Biegła została zobowiązana do ponownego napisania opinii, którą już robiła. Przepisała poprzednią i wystawiła rachunek.

Ja złożyłem nowe wnioski dowodowe. Sąd nabrał wody w usta. W międzyczasie zapadł wyrok w sprawie apelacyjnej i dalsze prowadzenie sprawy stało się bezzasadne.


Materiały do pobrania:



Apelacja z 2013 roku. Sygnatura V Ca 1206/13.


Mój adwokat napisał apelację od wyroku, która została złożona, a akta przesłane do sądu okręgowego .  Ja natomiast postanowiłem wylać żółć i zainteresować sąd okręgowy tym, co wyprawia sędzia z sądu rejonowego. Pierwsze zażalenie było oczywiście spisane na straty. Natomiast zażalenie na odrzucenie zażalenia powinno trafić do sądu okręgowego. Sąd okręgowy szybciutko odpisał, że pienię się bez sensu.

Z urzędu dzielnicy uzyskałem natomiast potwierdzenie, że dom nie jest wcale własnością spółdzielni, ale miasta stołecznego. Domagałem się zatem odrzucenia pozwu, bo spółdzielnia nie miała umowy z właścicielem na administrowanie budynkiem. Złożyłem zatem wniosek dowodowy.

Sąd okręgowy miał już jednak wyrok gotowy i mój wniosek przemilczał. Sprawa trafia do ponownego rozpatrzenia pod pozorem, że nie wiadomo czy mam płacić sam, czy na spółkę z żoną. Ponieważ sąd nie pochylił się nad meritum sprawy poprosiłem adwokata, żeby napisał zażalenie. Bardzo niechętnie, ale się zgodził. Po paru miesiącach Sąd Najwyższy oddalił wniosek.


Ciąg dalszy jest tutaj.


Materiały do pobrania:




Powtórka z 2014 roku. Sygnatura II C 7/12.

Po procesie apelacyjnym, którego wyrok przyjąłem z mieszanymi uczuciami nastąpiło oczekiwanie na wyznaczenie rozprawy w pierwszej instancji. O terminie dowiedziałem się w czerwcu 2014. Jakoś nie mogłem się zdecydować, jakiemu adwokatowi powierzyć zapoznanie się z materiałem dowodowym i skonsultować napisanie pisma procesowego. Na początku sierpnia zleciłem to adwokatowi poleconego przez towarzysza niedoli -   jednego z sąsiadów także procesujących się ze spółdzielnią.

Początkowo przejrzenie akt miało trwać do 10 godzin. Rozszerzałem zakres. Skończyło się na 26, dużym piśmie procesowym i obecności adwokata na rozprawie. Masakra finansowa! Sąd strasznie się denerwował, że wnioski dowodowe zostały złożone późno, ale ostatecznie przyjął pismo i wyznaczył ostateczny termin 21 dni na uzupełnienie czegokolwiek. Zatem siadłem i naskrobałem to, co mi na sercu leżało.

Wkrótce sąd wydał szereg zarządzeń. Miedzy innymi ustalił termin następnej rozprawy. Spytałem adwokata ile weźmie za obecność na rozprawie. Zażyczył sobie 600 zł plus VAT. Ponieważ cena znacznie odbiegała od średniej wycofałem pełnomocnictwo.
Przed rozprawą wyznaczoną na 9 lutego chciałem przejrzeć akta. Niestety okazało się, że trzyma je biegła. Napisałem zatem pism o wyznaczenie innego terminu rozprawy. Sąd jednak chyba sam się zorientował, że rozprawy nie będzie i ją odwołał. Po jakimś czasie nadeszła trzecia opinia uzupełniająca. Biegła zarzuca lustratorom błędy i tłumaczy dlaczego tylko jej opinia jest prawidłowa. Śmiać się, czy płakać?

Skoro biegła zwróciła akta pobiegłem do sądu i zrobiłem kopie dwóch dokumentów nadesłanych przez lustratorów i audytorów. Oczywiście napisałem co myślę o ostatniej opinii biegłej. Sąd był innego zdania i przyznał biegłej wynagrodzenie.

17 czerwca 2015 odbyła się kolejna rozprawa. Oprócz mnie i substytucji pełnomocnika spółdzielni stawiła się biegła i członek zarządu spółdzielni - Grzegorz Janas. Pytań do biegłej nie było. Pan Janas głosu nie zabierał. Dużo mówiła pani mecenas reprezentująca spółdzielnię. Złożyła pismo procesowe. Ja nie byłem gorszy i też złożyłem. Sąd ogłosił przerwę, a po przerwie oddalił wszystkie wnioski dowodowe. Zamknął rozprawę i zapowiedział ogłoszenie wyroku 1 lipca 2015.

1 lipca 2015 fatygowałem się na próżno. Następny termin 15 lipca. Z powodu urlopu nie mogłem być na ogłoszeniu wyroku. Napisałem wniosek o pisemne uzasadnienie i już 10 września odebrałem z punku InPost. Trzecia apelacja jest tutaj.


Materiały do pobrania:




Apelacja z 2015 roku. Sygnatura V Ca 3414/15.

Druga apelacja czynszowa w tym roku. Tym razem od sprawy II C 7/12. Pierwszy termin 12 sierpnia 2016, godz. 10:00 sala XVI, Płocka 9/11. Przed rozprawą mój adwokat złożył pismo w trybie art. 390 k.p.c, podobne, jak w sprawie V Ca 3322/15.
Niestety, do trzech razy sztuka. Za trzecim razem klapa. Przegrałem. Adwokat jeszcze złożył wniosek o uzasadnienie. Poczekamy, poczekamy. Sąd nie tracił jednak czasu i następnego dnia od wpłynięcia wniosku pełnomocnika spółdzielni wydał postanowienie o nadanie klauzuli wykonalności.


W pisemnym uzasadnieniu wyroku trudno szukać wzmianki o pierwszej apelacji (V Ca 291/09), kiedy to sąd podkreślił „Koszty te powinny być obliczone według rzeczywiście ponoszonych przez spółdzielnię kosztów , a nie według kosztów ustalanych wyłącznie w uchwałach organów spółdzielni, Nie ulega bowiem wątpliwości, ze koszty ustalane w uchwałach odbiegają swa wysokością od tych , które są potem rzeczywiście ponoszone. Okoliczności te były podnoszone przez pozwanego w pismach procesowych, w szczególności w związku z zarzutami dotyczącymi opłat za wieczyste użytkowanie , podatku od nieruchomości jak również opłat za garaż i centralne ogrzewanie.”

W uzasadnieniu sąd nie odniósł się też do przepisów wymagających posiadania przez spółdzielnię własności budynku oraz sprzecznego z własnym statutem postępowania spółdzielni.  Mam zapłacić w sumie 120 tysięcy złotych
z czego najwięcej stanowią
odsetki narosłe w czasie 10 lat trwania procesu.

Materiały do pobrania:




Skarga do Rzecznika Praw Obywatelskich z roku 2017

Po wyroku z sierpnia 2016 w ciągnącej się od 10 lat sprawie o sygnaturze V Ca 3614/15 nie było mi do śmiechu. Przez to, że sprawa trzy razy trafiała do Sądu Okręgowego odsetki przewyższały opłaty naliczone na podstawie uchwał Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Przy Metrze. Mój adwokat także był załamany i nie mógł zrozumieć jak można tak ludziom robić krzywdę.


Sprawa nie kwalifikowała się do skargi kasacyjnej w zwykłym trybie. Myślałem, myślałem i jedyne wyjście widziałem w skardze do Rzecznika Praw Obywatelskich, gdyż przez wydanie orzeczenia doszło do naruszenia konstytucyjnych praw człowieka i obywatela. Skargę napisałem samodzielnie i złożyłem 13 grudnia 2017 roku. Termin złożenia skargi przez RPO upływa po dwóch latach od uprawomocnienia się wyroku, czyli 12 sierpnia 2018.


W listopadzie 2017 przegrałem w Sądzie Okręgowym następną sprawę czynszową o sygnaturze V Ca 3322/15, ale pisemne uzasadnienie wyroku ukazało się dopiero w kwietniu 2018. Nie mogłem zatem złożyć u RPO obydwu spraw jednocześnie. Okazja nadarzyła się w czerwcu 2018. Jeden z moich sąsiadów jakimś cudem zdołał przekonać sąd, że postępowanie spółdzielni prowadzi do niewolnictwa. Skorzystałem z uzasadnienia jego wyroku i załączyłem je w uzupełnieniu skargi z grudnia 2017.

Na początku lipca 2018 uczestniczyłem w spotkaniu z dr Adamem Bodnarem. Zabrałem głos i omówiłem sprawę budynków na gruntach dzierżawionych. Następnego dnia złożyłem w biurze RPO nawiązujące do tego pismo.

Na przełomie lipca i sierpnia 2018 doczekałem się odpowiedzi na moją skargę z grudnia 2017. Zespół Prawa Cywilnego poinformował mnie, iż "po wnikliwym zbadaniu" nie stwierdził naruszenie moich praw obywatelskich. W końcu podjąłem ostatnia próbę i jeszcze napisałem do biura RPO. Po prostu z bezsilności dałem wyraz swojemu rozczarowaniu.


Do pobrania:
Skarga do RPO z 13 grudnia 2017
Uzasadnienie wyroku V Ca 3614/15
Uzupełnienie z dnia 18 czerwca 2018 skargi pierwotnej
Uzasadnienie wyroku V Ca 3322/15
Uzasadnienie wyroku sąsiada V Ca 1223/16
Opinia prawna dotycząca gminnego zasobu nieruchomości
Pismo RPO do sądu w sprawie dokumentów II C 830/15
Odpowiedź RPO
Pismo do biura RPO z 6 listopada 2018

Wróć do spisu treści